Główne menu
Strona główna
Nasze akcje
Nasze kampanie
Nasz program
Galeria
Linki
Publicystyka
Sklep
Kontakt
Biuletyn
Szukaj
W galerii
Online
Logowanie
Polecamy

Bojkotuj Coca-Col?
Strona wsparcia dla protestu pocztowców
Mieszkanie prawem nie towarem!
Kampania pomocy pracownikom sezonowym i emigrantom

Reklama

Ogólnopolska Konferencja Pracownicza

BLOG: Piotr Ciszewski
Lewica.pl
Alterkino
Pfeil Strona główna arrow Nasze kampanie arrow Stop Bolkestein arrow Dlaczego protestujemy?

Dlaczego protestujemy? Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: LA   
27.01.2008.
W najbliższym czasie Parlament Europejski będzie obradował nad przyjęciem dyrektywy o liberalizacji unijnego rynku usług, którą od nazwiska autora - członka Komisji Europejskiej - potocznie nazywa się Dyrektywą Bolkesteina. Zawiera ona postulat wprowadzenia przez wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej szeregu zmian prawnych mających otworzyć krajowe rynki usług dla firm z innych państw UE.

Twórcy dyrektywy twierdzą, że ma ona na celu zwiększenie konkurencyjności Unii oraz wzrost produktywności sektora usługowego. Jednak jej konsekwencje są dużo większe. Poprzez przyjęte zapisy, dyrektywa prowadzi do zrównania w skali Unii istniejących systemów ochrony praw pracowników i konsumentów do najniższego możliwego poziomu, umożliwia przedsiębiorstwom powszechne obchodzenie istniejących przepisów dot. ochrony środowiska, praw pracowniczych i konsumenckich oraz daje podstawy do masowej prywatyzacji usług publicznych.

Wyścig na dno
Centralnym punktem dyrektywy jest tzw. "zasada kraju pochodzenia", według której firma świadcząca usługi poza granicami kraju swojego pochodzenia podlega jedynie rodzimemu systemowi prawnemu (a nie, jak dotychczas, prawu kraju gdzie de facto działa).
Jednocześnie, dyrektywa zakłada cały szereg ułatwień administracyjnych dla przedsiębiorstw usługowych, które, w przypadku wejścia w życie projektu Bolkesteina, mogłyby swobodnie rejestrować się w dowolnym kraju Unii.

Oznacza to, że np. przedsiębiorstwo budowlane zarejestrowane we Francji a działające na terenie Polski podlega francuskim normom prawnym. Analogicznie firma litewska działająca w Polsce, działa na litewskich warunkach...itd. Biorąc pod uwagę znaczne ułatwienia w procesie rejestracji, dyrektywa oznacza w skali całej Unii "wyścig na dno" - masowe rejestrowanie działalności gospodarczej w krajach o najniższych standardach socjalnych, pracowniczych i ekologicznych. Tym samym istniejące systemy ochrony praw pracowniczych i konsumenckich oraz normy ekologiczne przestają mieć jakiekolwiek znaczenie i zostają zrównane do najniższego poziomu z możliwych. Dla krajów, które zachowały jeszcze odpowiednie normy w tym zakresie oznacza to ich ostateczną likwidację. Dla krajów takich jak Polska, gdzie płace i świadczenia socjalne są niskie, a prawo pracy nagminnie łamane oznacza to, że nie ma praktycznie szans na poprawę warunków materialnych pracowników. Wszystkie kraje Unii zostają tym samym skazane na cofnięcie się w sferze stosunków pracy i praw socjalnych do poziomu XIX wieku.

Destrukcja systemu ochrony praw pracowniczych
Dyrektywa prowadzi także do zniszczenia wszelkich systemów ochrony praw pracowniczych i nadzoru nad funkcjonowaniem przedsiębiorstw usługowych. Według jej zapisów to "kraj pochodzenia" odpowiada bowiem za nadzór nad przestrzeganiem przez firmy usługowe prawa. Odnosząc się do powyższego przykładu, jedynie francuski rząd jest upoważniony do nadzoru nad francuską firmą działająca na terenie Polski. Oznacza to, że nic nas już nie chroni przed samowolą firm usługowych - nadzorować je może jedynie ich "kraj pochodzenia", a trudno sobie wyobrazić, że rząd francuski, czy polski będą nadzorować działalność tysięcy firm zarejestrowanych w tych krajach, a świadczących usługi wiele kilometrów dalej. Firmy usługowe mogą więc nie przestrzegać żadnych praw - czy chodzi o pensje, czas pracy, jakość usług, czy normy ekologiczne - nie ma bowiem żadnej instytucji, która mogłaby ich działalność nadzorować.

Dzika prywatyzacja
Projekt Bolksteina jest także zamachem na istniejące usługi publiczne, które są państwowe lub społeczne - państwa członkowskie nie mogą bowiem w żaden sposób "dyskryminować" jakichkolwiek usługodawców. Oznacza to, że nie istnieje możliwość wspierania w żaden sposób usług publicznych, które mają być w założeniu niekomercyjne, powszechne oraz bezpłatne lub niskopłatne (np. publiczna edukacja, opieka medyczna, czy transport).

Usługodawcy publiczni są więc zmuszeni do konkurencji z komercyjnymi firmami, które kierując się zasadą maksymalizacji zysku mogą dowolnie obniżać koszty pracy (pensje, świadczenia, standardy jakościowe). Oznacza to więc "dziką prywatyzację", jako że trudno wyobrazić sobie, żeby np. państwowe szkolnictwo czy opieka medyczna mogły, bez wsparcia państwa, skutecznie konkurować z bezwzględnymi firmami prywatnymi. Muszą one albo wziąć udział w konkurencji w kosztach, albo zniknąć.

Tym samym usługi publiczne w swojej obecnej formie zostaną zniszczone i w tej sferze wprowadzone będą zasady rynkowe - niekorzystne dla pracowników (gdyż ich pensje i ubezpieczenia są wtedy traktowane jako "koszta, które można obniżać"), konsumentów (ponieważ na rynku dostępność do usług jest uzależniona od zasobności portfela) i środowiska (bo jego ochrona kosztuje).

STOP Bolkestein! - także w Polsce
W Polsce o Dyrektywie mówi się wyłącznie pozytywnie - jest ona prezentowana jako "szansa dla polskich firm na zdobycie europejskiego rynku usług"." Zwolennicy dyrektywy zapominają jednak o dwóch podstawowych faktach:
- po pierwsze, polskie firmy wcale niekoniecznie muszą wygrać konkurencje z międzynarodowymi korporacjami, którym dyrektywa daje takie same prawa;
- po drugie, projekt Bolksteina prowadzi do uczynienia z krajów takich jak Polska wiecznych rezerwuarów taniej siły roboczej - z niskimi płacami, fatalnymi warunkami materialnymi większości społeczeństwa, bez ochrony praw pracowniczych.

Przyjęcie projektu Bolksteina przez Parlament europejski jest więc utrwaleniem biedy polskiego społeczeństwa, z korzyścią jedynie dla właścicieli i zarządców firm usługowych. Z tego też powodu dyrektywa powinna zostać odrzucona przez wszystkie środowiska, którym zależy na promocji praw socjalnych, pracowniczych i ekologicznych oraz walce z biedą i wyzyskiem.

Organizacje zaangażowane w protesty przeciwko dyrektywie wzywają więc wszystkich, którym zależy na tych wartościach do zaangażowania się w akcje przeciwko Dyrektywie i wspólną walkę o rozszerzanie praw socjalnych, pracowniczych i konsumenckich. Przeciwstawmy się projektowi Bolkstesteina!
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2008 Lewicowa Alternatywa